Podczas gali DWM 8 w Świdwinie kibice byli świadkami nie tylko emocjonującego pojedynku, ale także wyjątkowo poruszającego momentu, który na długo pozostanie w pamięci fanów MMA.
Tobiasz Lewandowski (6-5) pokonał Artura Kamińskiego (6-5) przez techniczny nokaut w drugiej rundzie (ciosy w parterze), dopisując kolejne zwycięstwo do swojego rekordu.
Tuż po walce Artur Kamiński ogłosił zakończenie swojej sportowej kariery. Zgodnie z wcześniejszym postanowieniem – po trzeciej porażce – zdecydował się zakończyć karierę. Zawodnik symbolicznie położył rękawice na macie, po czym opuścił klatkę.
W tym czasie hala wypełniła się głośnym dopingiem. Kibice, doceniając jego lata walk i zaangażowanie, żegnali go owacjami i skandowaniem, tworząc niezwykle emocjonalną atmosferę.
Kamiński, stojąc jeszcze na macie, powiedział:
„Wiecie, nie będę już nic oceniał, ani nic mówił. Powiedziałem sobie, że jeśli przegram trzecią walkę z rzędu, to zakończę karierę, bo ja nie mam już tego czasu – mam rodzinę, mam dzieciaki, mam pracę. Robię to na pół gwizdka. Angażuję ludzi, którzy przyjeżdżają na moje walki, tracą czas i pieniądze. Moja żona jest cały czas w stresie. Ja dzisiaj kończę karierę po dwunastu pojedynkach. Dziękuję serdecznie za to, że mogłem walczyć dla was. To dla mnie dzisiaj koniec.”
Słowa zawodnika wywołały ogromne emocje zarówno wśród kibiców, jak i osób obecnych przy klatce. Tym samym Artur Kamiński zamknął rozdział swojej kariery po dwunastu zawodowych walkach, zostawiając po sobie wiele sportowych wspomnień i serce do walki, które wielokrotnie pokazywał w klatce